Spory obszar mojej pracy z klientami zajmują dolegliwości psychosomatyczne.
Wg różnych badań nawet do 70% realnych fizycznych dolegliwości ma swoje źródło w czynnikach psychicznych. Dlatego proces leczenia powinien obejmować też uporządkowanie sfery mentalnej.
Stres i depresja (szczególnie przewlekłe) lub trudne gwałtowne emocje wpływają negatywnie nie tylko na umysł, lecz również na nasz układ nerwowy i w efekcie ciało. Oznacza to, że objawy somatyczne są manifestacją zaburzeń psychicznych i emocjonalnych. W związku z tym leczenie ograniczone wyłącznie do aspektów fizycznych jest w wielu przypadkach niewystarczające, gdyż nie usuwa źródłowej przyczyny choroby.
Tymczasowe łagodzenie objawów nie eliminuje pierwotnych mechanizmów je wywołujących, co może prowadzić do nawrotów lub pojawienia się nowych dolegliwości w innych obszarach organizmu, często o jeszcze poważniejszym i dotkliwszym przebiegu. Warto podkreślić, że choć czasem trudno w to uwierzyć w wielu przypadkach choroba jest formą ochrony, jaką nieświadomie wybieramy, wykorzystując zakodowane wzorce i programy – zarówno nabyte w trakcie życia, jak i odziedziczone.
Kluczowe jest więc wsparcie w przekształceniu tych niewspierających wzorców na takie, które sprzyjają powrotowi do zdrowia nie tylko fizycznego, lecz również psychicznego i emocjonalnego.
Skąd to wiem? Z autopsji. Przeszłam bowiem długą podróż leczenia się z mojej choroby. Dzielę się więc teraz tym co jest skuteczne dla mnie i dla wielu innych osób. NIE rekomenduję jednak, by porzucać konwencjonalne metody leczenia. Wręcz przeciwnie! Aby rezultaty były spektakularne uważam, że należy łączyć medycynę akademicką, fizjoterapię jak i metody naturalne, mentalne, emocjonalne, a w niektórych przypadkach w zależności od światopoglądu osoby także duchowe. W końcu dostaliśmy je wszystkie, aby z nich korzystać dla naszego dobra. Wtedy możemy dokonywać prawdziwych cudów!
Nowa perspektywa tam, gdzie inne metody zawiodły. Często trafiają do mnie osoby, które od lat szukają rozwiązania, a tradycyjne ścieżki (medyczne czy terapeutyczne) nie przyniosły im oczekiwanej ulgi lub odpowiedzi. Moja praca czasem więc zaczyna się tam, gdzie inni rozkładają ręce – łączę wiedzę o psychosomatyce, układzie nerwowym i podświadomości z logiką, dając nadzieję i realną poprawę w sytuacjach określanych jako „beznadziejne”.
W zależności od twojej gotowości zapraszam na:
